Jak ratować małżeństwo

Dla wielu z nas małżeństwo i rodzina jest najważniejszą sprawą. Chcemy założyć udaną, wspaniałą rodzinę jednak okazuje się, że nie jest to takie proste. Gdy już wkroczymy w związek małżeński to po jakimś czasie zauważymy, że stosunki ze współmałżonkiem i z dziećmi niszczeją wraz z upływem czasu. W tym artykule przedstawię kilka metod na odnowę życia rodzinnego i małżeńskiego. Nie jest on tylko skierowany do tych, którzy są w związkach, ale również do tych, którzy zamierzają w przyszłości założyć rodzinę. Ci wszyscy, którzy nie zamierzają się z nikim wiązać również powinni przeczytać ten artykuł, ponieważ zawarte są tutaj pewne praktyki, które można wykorzystać w naszych codziennych relacjach z ludźmi.

Musimy sobie najpierw uświadomić, że utrzymanie przez dłuższy czas udanych więzi międzyludzkich, czy w małżeństwie czy też rodzinie nie jest łatwym zadaniem i warto stosować przedstawione poniżej praktyki, aby odświeżyć i wzbogacić stosunki z innymi. Nie wystarczy przeczytać – trzeba wcielić to w życie.

Zachowaj daleką perspektywę na małżeństwo

Na małżeństwo nie możemy patrzeć w wąskich ramach. Musimy spojrzeć na nie bardzo szeroko. Bez szerszego spojrzenia na małżeństwo i rodzinę nie poradzimy sobie z rygorami, konfliktami i wyzwaniami. Spróbujmy odpowiedzieć sobie na pytanie: Jakie jest twoje spojrzenie na małżeństwo i rodzinę? Proponuję aby każdy, kto chce odnowić swoje małżeństwo, wykonał następujące ćwiczenie:

Weź kartkę papieru i podziel ją na trzy części. Po lewej stronie (w pierwszej kolumnie) napisz: „Perspektywa bliska” ( jak wygląda sytuacja), a po prawej stronie (trzecia kolumna) napisz: „perspektywa daleka” (wizja małżeństwa). Natomiast w środkowej kolumnie wypisz zagadnienia, problemy, sprawy do rozwiązania. Możesz w tym ćwiczeniu skupić się na takich kwestiach jak: rola męża/żony, ojca/matki,  sprawy finansowe, wychowanie dziecka, stosunki z teściami, itp. Gdy zapiszesz całą kartkę, to następnie zastanów się nad wszystkimi zagadnieniami. To ćwiczenie pozwoli spojrzeć na małżeństwo w szerszej perspektywie i pozwoli dostrzec głębiej to co się dzieje i jak wygląda twoja wizja życia małżeńskiego.

Stwórz nowy scenariusz życia małżeńskiego

Każdy z nas ma jakieś doświadczenia z dzieciństwa, swoje własne odniesienia. Rodzice wychowywali nas i kodowali w naszych umysłach pewne wzorce – pisali jakiś scenariusz. Zakodowane w nas scenariusze wywierają olbrzymi wpływ na nasze dorosłe życie, możemy jednak napisać je od nowa. Możemy przyjąć inne wzorce do naśladowania i zmienić charakter naszych stosunków. Bardzo dużo problemów w małżeństwie wynika z odmiennych oczekiwań co do podziału ról lub z odmiennych przepisów na życie. Często mała różnica zdań może urosnąć do rangi problemu.

Zachęcam do zastanowienia się nad twoimi problemami małżeńskimi i rodzinnymi. Pomyśl, czy nie są one związane z wpojonymi w dzieciństwie wzorcami zachowania. Zastanów się czy nie wynikają one ze sprzecznych oczekiwań.

Proponuję, aby napisać sobie na kartce czego oczekuję od małżeństwa i od współmałżonka. Niech to samo zrobi nasz partner. Potem można wspólnie przeglądnąć i omówić te dwie listy i uzgodnić jakiś scenariusz postępowania.

Przemyśl na nowo swoje role

W rodzinie i w małżeństwie można zasadniczo odgrywać trzy podstawowe role. Każda z tych ról jest nam potrzebna i warto być ich świadomym. Zbytnia koncentracja na jednej z nich wiąże się z pewnymi konsekwencjami, dlatego warto uświadomić sobie, która z tych ról dominuje w twoim życiu i w życiu współmałżonka, dzieci. Te trzy role to: Rola producenta, rola menadżera i rola lidera. Przyjrzyjmy się im bliżej.

  1. Rodzic w roli producenta. Troszczy się przede wszystkim o porządek. Wykonuje większość prac sam, a potem krytykuje innych. Nie wie jak powierzać odpowiedzialność za niektóre prace innym członkom rodziny. Sądzi, że rozwiązaniem większości problemów jest zaprzężenie się do „pługa” i wykonanie całej pracy. Działania takie są mało skuteczne. Stają się zmęczeni i użalają się nad swoim losem. Są zawsze przeciążeni obowiązkami, wiecznie się spieszą, są ciągle znużeni i rozczarowani. Na cudze błędy reagują w przesadzony sposób. Ciągle kontrolują i sprawdzają, niszcząc w ten sposób motywację do działania. Oczywiście rola producenta jest potrzebna. Przecież różne prace i obowiązki należy wykonać. Problem pojawia się wówczas, gdy ta rola staje się naszą główną i jedyną.
  2. Rodzic w roli menedżera. Rozumie potrzebę stworzenia struktury, systemu jednak wykazuje brak elastyczności, sformalizowanie, przywiązanie do sztywnych metod i systemów. Koncentruje się na wydajności, nie na skuteczności – na tym, by wykonywano zadania właściwie, zamiast na wykonywaniu właściwych zadań. Pamiętajmy, że małżeństwo opiera się na współzależności. Zanim staniemy się dobrymi menedżerami, potrzebujemy niezależności, poczucia bezpieczeństwa oraz wiary w siebie. Musimy nauczyć się odpowiedzialności za swoje własne życie, musimy brać na „klatę” nasze własne problemy. Gdy tego zabraknie nie będziemy gotowi do porozumienia i współpracy, a powierzanie części obowiązków nie będzie elastyczne oraz będą się pojawiać problemy z przystosowaniem się do sytuacji i do potrzeb innych.
  3. Rodzic w roli lidera. Lider, to osoba, która wprowadza zmiany i określa kierunek. W rodzinach brakuje kierownictwa. Robi się wiele rzeczy właściwie, ale podąża się w niewłaściwym kierunku. Zadaniem lidera w rodzinie jest wytyczanie celu przez kształtowanie i przedstawianie wizji, motywowanie przez miłość i inspirację, budowa zespołu wzajemnie się uzupełniającego i szanującego, ukierunkowywanie na skuteczność. Lider sprawia, że koncentrujemy się bardziej na wynikach niż na metodach, systemach i procedurach.

Zachęcam do przemyślenia wszystkich tych ról i postawienie się w każdej z nich. Wówczas dostrzeżemy, na której za bardzo się koncentrujemy i uzupełnimy braki w tych rolach, o których zapominamy.

Określ na nowo swoje cele

W małżeństwie przy określaniu naszych celów musimy pamiętać nie tylko o „złotych jajkach”, ale również o „gęsi, która je znosi”. Chodzi o określanie rezultatów, których się spodziewamy oraz o zachowanie zdolności do ich utrzymania i wytwarzania. Podam przykład. Jeżeli naszym celem jest np. aby dziecko sprzątało swój pokój (złote jajko) i osiągamy ten cel wszelkimi możliwymi sposobami, np. przez użycie siły, przekonywania, groźby itp, to z czasem zaufanie do nas (gęś) zaniknie. Rezultatem może być brak porozumienia, powierzchowne i mechaniczne zachowania dzieci. Musimy dbać zarówno o środki i rezultaty. Małżeństwo to nieustanne zaloty; wymaga ono ciągłych depozytów w postaci delikatności, uprzejmości, troskliwości, drobnych grzeczności i bezwarunkowej miłości. Jeżeli będziemy ciągle dokonywali takich wpłat to w przyszłości możemy się spodziewać, że zbudujemy na tyle silne więzi, że „złote jajka” same będą się pojawiać.

Zastanówmy się, czy nasze cele obejmują zarówno rezultaty jak i środki.

rodzinka

Zbuduj systemy funkcjonowania rodziny

Aby rodzina mogła właściwie i prawidłowo funkcjonować potrzebne są cztery systemy. Warto zadbać o to, aby one wszystkie zaistniały w małżeństwie i funkcjonowały właściwie. Oto te systemy:

  1. Cele i plany (podstawa działania). Każda rodzina powinna wspólnie określać swoje wspólne dążenia i planować ich realizację.
  2. Wzajemna pomoc i dyscyplina (wzorce postępowania). Wzajemne wsparcie i pomoc oraz utrzymywanie odpowiedniej dyscypliny (nie mylić z rygorem) jest bardzo ważne w małżeństwie.
  3. Nauczanie i szkolenie. Jeżeli w twojej rodzinie zabraknie nauczania i szkolenia się, to taka rodzina nie rozwija się i stoi w miejscu, albo nawet się cofa.
  4. Sposób porozumiewania się i rozwiązywania problemów. Jest to bardzo ważny system postępowania w rodzinie.

Potrzebne są wszystkie cztery systemy, muszą one współgrać. Jeżeli brakuje któregoś z nich, to odbija się to na całości. Wielu ludzi koncentruje się tylko na jednym lub dwóch z nich i myśli, że sukces odniesiony na jednym polu zrekompensuje braki. Mamy tendencje koncentrować się na tym, co potrafimy najlepiej i zaniedbujemy inne mniej przyjemne sprawy. Dlatego zachęcam, abyś przyjrzał się swojej rodzinie i dostrzegł braki. Może np. sposób rozwiązywania problemów, albo wzajemna pomoc szwankuje? Mając taką świadomość trzeba wyjść z własnej „strefy komfortu” i zabrać się do roboty. Naprawić, to co szwankuje.

Udoskonalaj podstawowe umiejętności

Jakie umiejętności i zdolności są szczególnie ważne w małżeństwie i rodzinie? Są trzy takie, które są szczególnie istotne. Warto się na nich skoncentrować i je rozwijać jeżeli chcemy odnowić nasz związek.

  1. Zarządzanie czasem. Lepszym terminem jest zarządzanie sobą w czasie. Ludzie skutecznie zarządzający sobą w czasie są nastawieni na możliwości. Nie koncentrują się na problemach a raczej na rozwiązaniach. Istotą jest tutaj wyznaczanie priorytetów. Wybieranie tego co ważne, a nie pilne. Ważne jest tutaj organizowanie działań i samo działanie na ich podstawie. Aby właściwie określić priorytety musimy szczegółowo przeanalizować i przemyśleć nasze wartości na jakich się opieramy i wszystko, co z tego wynika.
  2. Zdolność porozumiewania się. Jest ona warunkiem do rozwiązywania problemów i jest jedną z najważniejszych umiejętności w naszym życiu, nie tylko w rodzinie. Chodzi przede wszystkim o wzajemne zrozumienie. Na tą umiejętność składają się dwie mniejsze. Przede wszystkim trzeba nauczyć się słuchać tak abyśmy potrafili zrozumieć innych. Musimy też nauczyć się mówić w ten sposób, aby właściwie przekazywać to co chcemy powiedzieć, tak aby inni nas rozumieli. Kluczem do porozumienia jest zaufanie, a kluczem do zaufania wiarygodność.
  3. Rozwiązywanie problemów. Jest to bardzo ważna umiejętność. Przy rozwiązywaniu problemów warto zadawać sobie cztery pytania:
    1. Gdzie jesteśmy? To pytanie służy do zdobywania i analizowania danych, służy do oceny obecnej sytuacji.
    2. Gdzie chcielibyśmy się znaleźć? Dzięki temu pytaniu określamy nasze wartości i cele.
    3. Jakimi sposobami? Tutaj tworzymy rozmaite rozwiązania i określamy potrzebne działania.
    4. Jak się przekonamy, że osiągnęliśmy cel? Tutaj określamy kryteria i normy, które posłużą nam do pomiaru, obserwacji i rozpoznania jakiego dokonaliśmy postępu.

Podstawą w każdej rodzinie jest to, że wszyscy wygrywają, dzięki czemu wszyscy czują się zadowoleni i czują się zaangażowani w proces podejmowania decyzji i w działanie. Wymaga to jednak czegoś więcej niż czasu; wymaga to cierpliwości, samokontroli oraz odwagi zrównoważonej z rozwagą.

Odzyskaj wewnętrzne bezpieczeństwo

Wewnętrzne bezpieczeństwo jest jedną z najważniejszych potrzeb człowieka, na której opiera się chociażby pewność siebie, odwaga, rozwaga… Czujemy się wewnętrznie bezpieczni wtedy, gdy nasze życie oprzemy na silnym niezmiennym fundamencie, na właściwych zasadach. Poniżej wymienię osiem takich źródeł niezależnych od okoliczności i opinii.

  1. Zasada „rzeczywistej północy”. Chodzi o przestrzeganie niezmiennych praw, o posłuszeństwo sumieniu.
  2. Bogate życie osobiste. To między innymi umiejętność przebywania tylko ze sobą. Bogate życie osobiste wzmacnia nasze poczucie wartości i bezpieczeństwa. Bogate życie to przede wszystkim troska o naszą duchowość.
  3. Docenianie piękna natury. Natura jest jednym z najlepszych źródeł, z których możemy czerpać treści, tworząc scenariusz naszego życia. To natura uczy nas przepięknych zasad i sposobów postępowania.
  4. Odnowa i troska o fizyczną, duchową, umysłową i emocjonalno-społeczną sferę życia. Warto zadbać o nawyki związane z nieustannym odnawianiem tych sfer. Są one źródłem naszej wewnętrznej mocy.
  5. Służba innym. Nasze życie nabiera sensu wtedy, gdy ma jakąś wartość, gdy możemy przyczyniać się do poprawy jakości życia innych ludzi, gdy mamy pozytywny wpływ na innych, gdy możemy wnosić coś w życie innych.
  6. Wewnętrzna spójność. Chodzi o zgodność między tym co się myśli, mówi i robi. Istotne jest tutaj dotrzymywanie słowa sobie i innym. Wewnętrzna spójność jest podstawą wszelkiej dobroci i szlachetności. To właśnie z niej wypływa poczucie bezpieczeństwa, które eliminuje potrzebę przypodobania się innym.
  7. Inna osoba. Chodzi o kogoś, kto nas kocha i wierzy w nas nawet, gdy sami w siebie nie wierzymy. W pewnym sensie jest to źródło zewnętrzne i jako takie niedoskonałe. Wymieniam je tutaj, ponieważ istnieją ludzie, na których można się opierać. Są tak godni zaufania, że możemy w dużym stopniu na nich polegać. Dla mnie jest wielkim wyzwaniem to, że możemy być tacy dla innych, dla drugiego człowieka.

Zastanówmy się, czy przypadkiem nie budujemy naszego życia na czymś ulotnym, bezwartościowym? Może czerpiemy z niewłaściwych źródeł?

Opracuj deklarację misji rodziny

To już ostatnia praktyka, którą chcę zaproponować. Praktycznie każda firma, która liczy się na rynku posiada opracowaną swoją własną misję. Podobnie wielu ludzi opracowuje swoje własne deklaracje misji, w której zawierają się najważniejsze dla nich wartości, cele, zasady. To dlaczego małżeństwo, rodzina nie miałaby zbudować takiej deklaracji? Osobiście bardzo do tego zachęcam. Dzięki zaprojektowaniu rodzinnej „konstytucji rodzinnej” dociera się do źródeł problemów.

Określ wspólne podstawowe wartości i cele, pracuj nad fundamentem. Zapytajcie siebie na wzajem: Co cenimy najbardziej? Jaki cel ma nasza rodzina, nasze małżeństwo? Co reprezentujemy? Jaka jest nasza podstawowa misja, nasz powód istnienia?

Treść takiej deklaracji powinien odzwierciedlać zasady cenione przez każdego członka rodziny.

Na zakończenie

Wiele tych praktyk tutaj się uzbierało. Jedne są prostsze inne trudniejsze do wcielenia. Mimo to zachęcam do wdrożenia zebranych tutaj pomysłów na poprawę i na wzbogacenie życia małżeńskiego i rodzinnego. Jeżeli nic nie będziemy poprawiać w naszym życiu, jeżeli zostawimy je takie jakie jest, to z czasem, to co najpiękniejsze i najważniejsze zacznie zanikać i obumierać.

Z rodziną i z małżeństwem jest tak jak z rośliną. Jeżeli nie będziemy jej podlewać to za jakiś czas uschnie i obumrze. Dbajmy o nasze rodziny, o nasze związki, bo one są tego warte, są bardzo ważne.

21 komentarzy


  1. Nieźle to sobie rozpisałeś, aczkolwiek według mnie to osoby będące w związku powinny usiąść i porozmawiać, a przede wszystkim wyrzucić sobie to czego w sobie nienawidzą, a kiedy tak się stanie, muszą to zaakceptować, określając ostatni punkt na tej drodze, małżeństwo to wspólne realizowanie wspólnych planów, mimo wszystko, mimo wszystkich, i zawsze ;-)
    Adrian Bysiak ostatnio opublikował..DietaMy Profile

    1. Racja. Wspólne poznanie własnych oczekiwań i tego, co nam się nie podoba może pomóc w związku. Trzeba jednak być rozważnym, bo może się okazać, że taka szczerość może bardziej zaszkodzić. Lepiej skupiać się na dobrych cechach i na tym, co cenimy w drugiej osobie i szukać tego co wspólne, wtedy po takich „pochwałach” wzmacniamy te cechy.
      Jeżeli chcemy, aby nasz partner robił coś, co nam się podoba, to chwalmy go za każdy nawet mały gest w tym kierunku. Częściej będziemy to otrzymywać. A jak ciągle powtarzamy danej osobie, że coś nam się nie podoba, to czy aby przypadkiem nie wzmacniamy negatywnej reakcji?
      Sławomir Stolarczyk ostatnio opublikował..Analiza własnych wartościMy Profile

  2. Małżeństwo czuć a nie rozumieć – chcieć sprawić przyjemność partnerowi a nie sobie dla siebie i czerpać z tego przyjemność dla siebie, jego/jej szczęście moim szczęściem – z takiego podejścia rodzi się wspólne uczucie, wspólny cel, bo ja staram się odczuć tego drugiego a on mnie – odkrywamy miłość, która rozwija się wraz z naszym pragnieniem, rośnie, nie wymydla się :)
    Hasesis ostatnio opublikował..Zdrowie Ducha – Start!My Profile

  3. Patrząc z perspektywy 7 lat małżeństwa, dni pokoju i wojny :-) myślę, że najważniejsza sprawa to regularność pracy nad związkiem. Szczęście i zgoda w związku to coś, co nie jest dane na stałe, a co gorsza – jeśli coś zaczyna się psuć, najczęściej dzieje sie to bardzo powoli. na początku niby nic, później boli, ale trochę. W którymś momencie zaczyna być groźnie i trudno to naprawić. Skąd wiem? Przerobiłem to. Bogatszy w doświadczenia uważam na to co się dzieje w związku CODZIENNIE. Jest ok, a wiem, że będzie o wiele lepiej :-)

    1. Zgadza się. Nad związkiem trzeba nieustannie pracować, bo ulega atrofii – zanika. Jak zostawimy coś sememu sobie, to z czasem rodzi się chaos. To tak jak z rośliną, aby była piękna, kwitła i cieszyła nasze oczy to trzeba ją podlewać, bo zwiędnie.
      Sławek ostatnio opublikował..Nowy rok – Nowe FamiloMy Profile

  4. Dwie sprawy: moim zdaniem rozmowa daje najwięcej, ale trzeba umieć rozmawiać, umieć słuchać i pilnować tego co się mówi, żeby rozmowa nie przerodziła się w kłótnię. Druga sprawa – oboje partnerzy muszą chcieć, inaczej klapa.
    Olek ostatnio opublikował..MEDI-RAJMy Profile

  5. Jak dla mnie to umiejętność pójścia na kompromis a oprócz tego wzajemny szacunek gwarantują udane relacje. Te cechy sprawiają, że rzadko dochodzi do nieprzyjemnych sytuacji a nawet kłótnie wyglądają inaczej.

    1. Dla mnie osobiście kompromis, to częściowe rozwiązanie. Jestem zwolennikiem szukania „trzeciego wyjścia”, takiego rozwiązania, w którym obie strony wygrywają, a kompromis wiąże się z tym, że każda ze stron z czegoś rezygnuje dla dobra drugiej strony. Oczywiście jeżeli nie ma możliwości znalezienia trzeciego wyjścia, wyjścia, które zadowoli wszystkich, to kompromis jest jak najbardziej lepszym rozwiązaniem, niż gdyby ktoś miał wygrać kosztem drugiej osoby.
      Sławomir Stolarczyk ostatnio opublikował..Poczucie własnej wartościMy Profile

  6. Bardzo interesujący artykuł- czytałam z zaciekawieniem. Zgadzam się w zupełności,że udane życie małżeńskie w życiu jest naprawdę bardzo ważne.

  7. Ja próbowałem wszystkiego poświeciłem na to 10 miesięcy i tak po tym czasie małżeństwo legło w gruzach więc czasem nawet jak są jakieś reguły to nie podziałają jeśli dwoje osób tego samego nie chce .

    1. Bardzo mi przykro, że Twoje małżeństwo legło w gruzach.

      Często dopiero po latach wychodzi na wierzch, to co kiełkuje od dawna. Dlatego uważam, że jeżeli komuś zależy na trwałym związku, to powinien „zapobiegać” atrofii od samego początku, bo potem trudno naprawić i uleczyć to, co się nawarstwiało przez zaniedbania, a czasem po prostu przez „usychanie” miłości.

      Oczywiście zgadzam się z tym, że są sytuacje i takie okoliczności, na które nie mamy wpływu i nic nie poradzimy.
      Sławomir Stolarczyk ostatnio opublikował..Diagnoza poprzedza receptęMy Profile

  8. Panie Sławku, a co z rodzicami, którzy własny „rozwój” stawiają ponad dobro swoich dzieci i małżonka? Z rodzicami dla których własne „EGO” jest ważniejsze niż zaspokojenie podstawowych potrzeb swoich dzieci? Co z ludźmi, którzy udając ” specjalistów” psychologi i życia, doprowadzają do nieszczęść swoich najbliższych? Co z ludźmi, którzy nie potrafią schylić karku, powiedzieć przepraszam i pójść do pracy, aby dzieci nie musiały odwiedzać swojej Matki w kolejnym szpitalu, lub na cmentarzu? Jak ustosunkuje się Pan do słów ” i zapomnij, że jesteś, gdy mówisz, że kochasz” ? pozdrawiam

    1. Dziękuję za te pytania…

      No właśnie, co zrobić z takimi ludźmi? Rozstrzelać, spalić… powiesić? :)
      Crush, co proponujesz?

      Ciekawi mnie jak by wyglądało ich życie gdyby nie ten: własny „rozwój”, pewnie byłoby jeszcze gorzej…

      ” i zapomnij, że jesteś, gdy mówisz, że kochasz”
      Czy to nie są słowa ks. Jana Twardowskiego z wiersza: „Nie płacz w liście”? Warto by było zapytać samego autora, co miał na myśli, niestety już nie zapytamy…
      Sławomir Stolarczyk ostatnio opublikował..W co warto inwestować?My Profile

      1. Twardowskiego z grobu wykopywać nie będziemy :), ale interesuję mnie Pańska interpretacja tych słów… niestety znam osoby, którym ten własny „rozwój” zamiast pomóc to zaszkodził ( jakoś egoistyczny rozwój siebie, kosztem innych ludzi kojarzy mi się z hitlerowcami). a gdyby takim osobom, zamiast je od razu uśmiercać, zabrać to co wydaję im się, że mają.. Gdyby zostali sami, bez dzieci, małżonków, których krzywdzą… nie miałby kto ich utrzymywać… ciekawe czy docenili by wartość drugiego człowieka, wartość chleba powszedniego.. Jak Pan sądzi Panie Sławku?

        1. Mi odebrała żona wszystko i wróciła do mamusi i teraz czuję się o wiele lepiej, bo nie trwam w związku, w którym toksyczne relacje córeczki z mamusią wpływały na moje samopoczucie i decyzje jakie podejmowałem…

    2. … a co z tymi małżonkami, którzy zamiast budować własną rodzinę, wolą wracać do własnej mamusi i tatusia? A co z tymi, dla których właśni rodzice są ważniejsi niż małżonek?
      Najwięcej małżeństw rozpada się właśnie z tego powodu, że małżonkowie nie potrafią odciąć się od pępowiny i trwają w toksycznych związkach z rodzicami.

      1. To prawda, że toksyczne relacje z rodzicami mają nienajlepszy wpływ na małżeństwo. Niestety często tak właśnie się dzieje. To przykre… Myślę, że już na samym początku powinno wyznaczyć się pewne granice, których rodzice nie powinni przekraczać. Później może być bardzo trudno…
        Myślę, że toksyczne relacje dzieci z rodzicami, to niestety bardzo powszechny problem…
        Sławomir Stolarczyk ostatnio opublikował..Siła pytańMy Profile

        1. teściowa powinna być na 102 :) często jest tak, że rodzice wciskają nosa gdzie się da, bo chcą nadal rządzić dzieckiem. Jednak, są też sytuację, gdy włączają się, bo dziecko potrzebuje pomocy, nie umie sobie poradzić z zaistniałą sytuacją…. zanim się wyda ” wyrok” na wszędobylską teściową trzeba sprawdzić dokładnie jaki są powody jej ingerencji…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge